<title_newspaper="Zielony sztandar">
<title_article="Proces Bonifratrów we Wrocławiu">
<author_1="">
<author_2="">
<language="pl">
<style="press">
<year="1950">
<month="2">
<date="1950-02-05">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Oskarżona Zofia Dorsz stanęła przed sądem pod zarzutem fałszowania księgowości zakładu. Ks. Mieczysław Redel, Ignacy Michałowski i Jadwiga Śmieja odpowiadali za pastwienie się nad wychowankami.
Jak stwierdza akt oskarżenia, w zakładzie panowała atmosfera przesiąknięta duchem hitleryzmu, bowiem w czasie okupacji władze hitlerowskie znalazły zwolenników w konwencie Ojców Bonifratrów w Krakowie, kiedy to wielu zakonników podpisało volkslisty. Po wyzwoleniu kierownictwo zakonu skierowało skompromitowanych współpracą z okupantem do klasztorów na Ziemiach Zachodnich oraz starało się zatrzymać jak najwięcej zakonników Niemców, pozostałych w Polsce.
W złożonych zeznaniach ks. Redel przyznał się częściowo do winy, potwierdzając również zarzuty aktu oskarżenia co do prohitlerowskiej działalności Konwentu O.O. Bonifratrów w Krakowie. Potwierdził on również rozdziały aktu oskarżenia mówiące o biciu i znęcaniu się nad wychowankami w zakładzie namysłowskim. Ujawnił również fakt, że zakonnicy w Namysłowie rozmawiali często między sobą po niemiecku, jak również wymyślali chłopcom w języku niemieckim.
Jako następny zeznawał ks. Florczak. Przyznał się on do winy próbując jedynie nieudolnie zaprzeczyć przestępstw na tle seksualnym. Na wstępie zeznań ks. Florczak usiłował przedstawić stosunki panujące w zakładzie jako wzorowe, jednak pod naciskiem pytań prokuratora potwierdził poszczególne zarzuty aktu oskarżenia. Bicie do krwi nagich chłopców kijem, gumą lub pasem nazwał ks. Florczak „perswazją”.
Siostra Zofia Dorsz przyznała się do poważnych machinacji finansowych, które, jak starała się tłumaczyć, popełniła „bezwiednie”.
Tak samo oskarżony Ignacy Michałowski — przed wojną zawodowy podoficer a w czasie wojny andersowiec — przyznał się, że często stosował karę fizyczną oraz zamykanie chłopców do piwnicy jako środki „wychowawcze”.
Potwierdziła również zarzuty aktu oskarżenia pielęgniarka Jadwiga Śmieja.
Po przesłuchaniu oskarżonych, przed sądem przewinęła się długa kolejka świadków — wychowanków zakładu.
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_2>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>